Back to Artists

Trendy


ŚWIAT WEDŁUG LACHAPELLE'A
February 2009

ŚWIAT WEDŁUG LACHAPELLE'A

David Lachapelle urodził się w 1963 roku w Faifield (Connecticut, USA). Jego zdjęcia ukazywały się m.in. w takich magazynach jak: „Vanity Fair", „Rolling Stone", „Vogue", „The Face", „i-D". Laureat wielu nagród, m.in. International Center of Photograper Award lub VH1 Fashion Award of the Year. Zdjęcie z kampanii reklamowej dżinsów Diesel z 1994 r. z dwoma całującymi się na brzegu marynarzami z przybijającego do portu okrętu wojennego, wywołało małą rewolucję i przeszło do historii fotografii. W 2000 roku dostał nagrodę na MTV Europe Awards za wideo do piosenki Moby'ego „Natural Blues". Za wideo do piosenki Eltona Johna „This Train Don't Stop Here Anymore" z udziałem Justina Timberlake'a był nominowany w kategorii Najlepszego Reżysera w 2002 roku na MTV Video Music Awards. Za swój dokumentalny film „Rize" o grupach tanecznych z gett w Los Angeles otrzymał nagrodę na Aspen Film Festiwal. Przez magazyn American Photo został wybrany jednym z 10 największych fotografów mody.

Można je lubić lub ich nie lubić. Można być zaszokowanym dużą dawką prowokacji i erotyzmu lub zauroczonym dziwnym światem i ludźmi zamieszkującymi krainę, którą pokazuje poprzez oko swojego obiektywu. Nie można jednak pozostawać obojętnym. Jego zdjęcia wnikają w świat fantazji seksualnych, przepychu pomieszanego ze specyficznym poczuciem humoru, i tworzą wyjątkową bajkę dla dorosłych. Swoim aparatem wyczarowuje świat pełen ostrych kolorów, zahaczający być może o kicz, ale to przecież właśnie on pretenduje do tytułu niekwestionowanego króla współczesnych wszech mediów.

Największą popularność przyniosły Lachapelle'owi zdjęcia gwiazd. W epoce, w której kultura wizualna dopiero się rozwijała i rodził się kult celebrities w obecnej postaci, Andy Warhol twierdził, że robi portrety, aby mieć czym opłacić czynsz za mieszkanie. Ostatnie zdjęcie Warhola przed jego śmiercią w 1987 roku zrobił właśnie Lachapelle i jest to jedno z niewielu czarno-białych obrazów w jego portfolio. Artysta uwielbia bawić się powszechnie znanym wizerunkiem gwiazd. Naomi Campbell apetycznie rozłożył na zakrytym na biało stole. Twarz Davida Bowiego trudno odnaleźć wśród powieszonych na ścianie masek. Nastoletnią Britney Spears zmienił w sexy lolitkę w pokoju pełnym pluszowych zabawek. Madonna była hinduską księżniczką z łabędziami dla pisma „Rolling Stone" lub pozowała w ubraniach czerpiących z symboliki wschodniej na potrzeby albumu „Ray of Light". Na innym zdjęciu trzyma w dłoni święte serce, a z umieszczonej na głowie korony wypływają strumienie światła, tworząc aureolę. Latający w wirtualnym domu między wiśniami i bananami Elton John na zdjęciu dla „Interview" ląduje w końcu na cętkowanym fortepianie chronionym przez porcelanowe lamparty. Marilyn Manson na potrzeby zdjęcia „Błękitne niewiniątko" („Bleu Ingenue") włożył koronę cierniową. Benedikt i Angelika Taschen będący właścicielami znanego domu wydawniczego pokazują łączącą ich sadomasochistyczną relację. Hillary Clinton dała się skusić na zdjęcie, nie wychodząc ze swojego poważnie wyglądającego gabinetu, który wzbogacił się tylko o jeden niewielki rekwizyt – jabłko na dębowym stole. Całości obrazu dopełnia wieloznaczny uśmiech byłej Pierwszej Damy. Na sesję fotograficzną u Lachapelle'a trafili także Angelina Jolie, Christina Aguilera, Pamela Anderson, Cameron Diaz, Uma Thurman, Mariah Carey, Drew Barrymore, Paris Hilton, Avril Lavigne i wiele innych osób z pierwszych stron gazet.

Pomimo światowego sukcesu David zdaje się pozostawać wiecznym nastolatkiem, który ma z pewnością większe doświadczenie, więcej widział i przeżył, ale udaje mu się zachować świeżość spojrzenia, która zadziwia w jego pracach. W kontaktach pozostaje ciągle trochę nieśmiały i niepewny, jakby nie mogąc do końca uwierzyć w swój sukces, bawiąc się nim raczej jak dziecko.

Skąd się wzięła twoja chęć zostania fotografem?
Pasją robienia zdjęć zaraziłem się od matki – litewskiej emigrantki, dla której cała Ameryka jawiła się jako kraina magiczna. Kiedy miałem siedem lat, właśnie ona została moją pierwszą modelką, pozując mi ubrana w seksowny kostium kąpielowy, z lampką martini w dłoni, na balkonie hotelu w Puerto Rico. Była absolutnie szalona na punkcie fotografowania. W domu były setki pudeł ze zdjęciami, nieustannie kupowała albumy, chodziliśmy na wystawy. Cały mój dziecięcy świat został zamknięty w kadrze obiektywu.

Kiedy miałeś piętnaście lat, opuściłeś jednak dom i pojechałeś do Nowego Jorku, gdzie znalazłeś pracę jako bus boy w legendarnym Studio 54. Tam spotkałeś króla popartu…
W międzyczasie wróciłem jeszcze do domu, aby skończyć szkołę. Ale potem znowu przeprowadziłem się do Nowego Jorku z postanowieniem zostania profesjonalnym fotografem. W świat artystyczny wprowadził mnie faktycznie Andy Warhol, którego zainteresowały moje zdjęcia.

I w 1982 roku dostałeś pracę w „Interview Magazine", o którym złośliwi mówią, że został wymyślony przez Warhola po to, aby mistrz otrzymywał zaproszenia na wszystkie premiery i ważniejsze wydarzenia ze świata śmietanki artystyczno-finansowej. Czy jak on lubisz prowokować i szokować?
Bycie częścią świata mediów i kultury jest bardziej ekscytujące niż tylko ich komentowanie. Egzystuję w tym świecie ponad 20 lat i wiem, jakie prawa nim kierują. Nie mam jednak zamiaru nikogo szokować. Zawsze poszukuję piękna, niezależnie od tego, czy robię zdjęcia w barze ze striptizem, ludziom uzależnionym od operacji plastycznych, monstrualnym grubasom, czy też największym gwiazdom. Być może niektórzy odbierają moje zdjęcia jako prowokację, ale ona nie leży w mojej naturze.

Jak więc interpretować twoje pojawienie się na ceremonii MTV Video Music Awards 2002 w towarzystwie Amandy Lepore, która więcej odkrywała niż zakrywała, ubrana w skórzany kostium z napisem „Fuck me" wymalowanym na kusej spódniczce? Ty zaś miałeś podkoszulek z napisem „I'a with tranny", co w slangu amerykańskim oznacza transseksualistę.
Nie odpowiadam za ubrania innych. Jestem dziwny, zachowuję się dziwnie i noszę moje upodobania seksualne jak ubranie. Bycie homoseksualistą pozwala mi widzieć świat z punktu widzenia wyobcowanego przedstawiciela znormalizowanego społeczeństwa. Z pewnością wykraczam poza sztywne reguły narzucone przez większość, która chce w ten sposób ukryć swoje fobie i często doprowadza do wypaczeń i tragedii rozgrywających się w ukryciu. Zamiast akceptować, rozumieć i uczyć tolerancji, zakazuje i karze.

Jakie okulary zakładasz do robienia swoich zdjęć, aby widzieć świat w tak surrealistyczny sposób?
Nie potrzebuję żadnych. W czasie sesji staram się nie myśleć, tylko poddać intuicji. Nadmierne przeintelektualizowanie zniszczyłoby moją wizję. Nie szukam także na siłę jakichś specjalnych pomysłów – wówczas pojawiają się same. Pragnę jedynie zwiększyć znaczenie rzeczywistości jako pewnej idei i pomóc ludziom poczuć, że wszystko jest możliwe.

Na twoim zdjęciu „Powiedz to z diamentami" („Say it with diamonds") platynowa blondynka o pustych oczach manekina wypielęgnowanym paznokciem podnosi do nosa kilka diamentów. Reszta kamyków leży ułożona w cztery równe linie na okrągłym lusterku. Obok zwinięty w rulon banknot 500- dolarowy. Czy sam miałeś do czynienia z takimi „brylantami"?
Ludzie nieustannie pytają mnie o narkotyki, ich wpływ na moją pracę itp. Nie powiem, że nigdy ich nie spróbowałem, ale zapewniam, że mój świat, zarówno ten na zdjęciach, jak i w rzeczywistości, jest od nich wolny. Widziałem za dużo problemów spowodowanych ich nadużywaniem. Pierwszy raz zaproponowano mi kokainę, kiedy znalazłem się w Studio 54. Byłem wtedy smarkaczem, więc bardzo mi to imponowało. Mogłem się poczuć jednym z uprzywilejowanych. Odmówiłem. Uważałem, że jestem za młody, mam jeszcze tyle rzeczy do zrobienia. Pewnie trochę się bałem i podświadomie czułem, że nie tędy droga. Potem miałem wokół siebie wielu przyjaciół uzależnionych od heroiny, chorych na AIDS, którzy popełnili samobójstwo. Sam musiałem dawać sobie radę z tyloma problemami, że nie chcę już więcej oglądać grupy 18-latków wystrojonych w najdroższe markowe ciuchy, a pomimo to wyglądających, jakby mieli za chwilę spaść w przepaść.

Dlaczego gwiazdy prześcigają się, aby znaleźć się przed twoim obiektywem?
Może dlatego, że dobrze wyglądają na moich zdjęciach. (śmiech) Zawsze staram się zbudować je na emocjach. Aby powstało dobre zdjęcie, muszę pokochać człowieka, którego fotografuję. Znaleźć coś, co mnie w nim zafascynuje. Nawet jeśli miałyby to być tylko... buty.

Lubisz bawić się nowinkami technicznymi przy realizacji swoich zdjęć?
Zabawniej jest zbudować specjalnie dla sesji zdjęciowej wszystkie fotografowane szczegóły, niż posługiwać się sztuczkami komputerowymi. Komputera używam tylko do ostatecznej obróbki zdjęć.

W kręgu twoich artystycznych zainteresowań znaleźli się także różnej maści transwestyci i transseksualiści, niewyobrażalnie grube kobiety, mieszkańcy niewielkich amerykańskich miasteczek, którzy na zdjęciach wyglądają trochę cyrkowo, oraz gwiazdy porno.
Dzieciństwo spędziłem na amerykańskiej prowincji i pewnie dlatego tak dobrze znam wszystkie jej wady i zalety. Próbuję znaleźć piękno także w banalności i spowodować, że przeciętność staje się czymś wyjątkowym. Wiele zdjęć zrobiłem w Los Angeles, a to dziwne miejsce, gdzie każdy jest lub chce zostać gwiazdą, żyjąc w sztucznym, wręcz plastikowym świecie. Najbardziej fascynujące w tej mieszance są gwiazdy porno, które przetworzyły hasło rodem z McDonald's – „fast food" na „fast sex". Powstają filmy, które zamiast Julii Roberts zatrudniają jej kopię porno, aby w ten sposób zaspokoić seksualne fantazje na jej temat. Świat jest szalony!

To szaleństwo widać, gdy patrzy się na twoje zdjęcie „Wyeksponowanie luksusu" („Exposure of luxury"). Na atłasowym łóżku tańczy wyglądająca jak sama niewinność półnaga Mulatka, a obok łóżka stoi mężczyzna, którego tors zdobi napis „Angel" i skrzyżowane strzałki skierowane ku napisowi „Love". Całuje siedzącą obok kobietę i trzyma ją za bujną pierś. Przez długi czas byłam pewna, że tak obfity biust może należeć tylko do kobiety. Dopiero po dokładnym przestudiowaniu całej anatomii odkryłam, że takie muskuły może wyrobić sobie tylko mężczyzna! Mój świat jest pełen postaci, które dostały się tam dzięki swojej odmienności od reszty społeczeństwa. Jestem zainteresowany ludźmi z marginesu, którzy do niedawna byli traktowani jak odszczepieńcy. Nie ma nic nudniejszego niż typowa idea piękna. Zawsze chciałem, aby moje zdjęcia były tak dalekie od rzeczywistości jak to możliwe. W ten sposób nasze sny stają się częścią dnia codziennego.

Na twojej prawej piersi widnieje wytatuowany napis w języku łacińskim „semper fidelis", czyli „wiecznie wierny", poświęcony twojemu tragicznie zmarłemu przyjacielowi i zarazem człowiekowi, z którym współpracowałeś ponad 16 lat – Luisowi Nunezie… Skąd o nim wiesz?! (Lachapelle wygląda na wyjątkowo zaskoczonego)

Miałam okazję uczestniczyć kiedyś w sesji fotograficznej, podczas której go pokazałeś… ale chciałabym się zapytać, czemu jesteś wierny, robiąc zdjęcia? Samemu sobie. Najtrudniejszą rzeczą jest nadanie zdjęciom osobistego głosu mówiącego, w jaki sposób widzisz świat. Ów głos sprawia, że fotografowanie jest tego warte.

Na podstawie tego, co pokazałeś na otwartej właśnie w Paryżu wystawie, można powiedzieć, że stałeś się na swój własny sposób artystą zaangażowanym społecznie. Widać, że nie lubisz byłego prezydenta Busha i krytykujesz rozbuchany konsumpcjonizm, doprowadzony w Stanach Zjednoczonych do granic absurdu. Przestałeś się zajmować modą i gwiazdami? Na początku kariery zawodowej miałem zamiar wystawiać swoje prace w galeriach, a nie pracować dla magazynów lub robić zdjęcia do kampanii reklamowych. Teraz chciałbym znowu wrócić do marzeń sprzed lat i zająć się rzeczami nastawionymi głównie na realizację artystyczną. W życiu jest wiele pytań, na które nie znajdziemy odpowiedzi w żadnej telewizji informacyjnej, ale możemy ich poszukać właśnie w sztuce. Dlatego jako artysta chcę spróbować na nie odpowiedzieć. Nie czuję się więźniem sławy, ale kimś zobowiązanym do pokazywania czegoś więcej niż tylko kolejnych ładnych obrazków. Chcę przekazać ducha czasów, w jakich żyjemy.

Na twoich ostatnich zdjęciach można także znaleźć wiele elementów religijnych. Duże wrażenie zrobiło na mnie zdjęcie „Holy War", na którym obok stajenki i świętej rodziny widnieją żołnierze z najnowszą bronią oraz trupy. Stałeś się osobą wierzącą? Wychowałem się w wierze chrześcijańskiej i Bóg był zawsze obecny w moim życiu. Ale moja wiara jest w duchu Thomasa Jeffersona – obowiązuje w niej tolerancja dla innych wyznań i ateizmu. Niestety religia często służy propagandzie, a nawet jest wykorzystywana do rozpętywania wojen. Chcę uratować prawdziwą naukę Jezusa od fanatyzmu, zwykłych kłamstw i patetyzmu. Dlatego pokazuję go w codziennych sytuacjach, w jakich mógłby się znaleźć, gdyby żył w naszych czasach. Nieważne jakiego byłby koloru skóry, a nawet wyznania.

Jednym ze zdjęć, które wzbudziło olbrzymie kontrowersje i protesty, jest opublikowane w „Vanity Fair" „OM, Hollywood", na którym Mike'a Myersa przebrałeś za hinduskiego boga. Oburzenie wzbudziły zwłaszcza symbole religijne namalowane na ciele aktora, tzw. mehndi i hindi, połączone z nagością towarzyszących mu modelek. Syn wielkiego guru Deepaka Chopry, Gotham Chopra, skomentował całe zajście stwierdzeniem: „Największy problem z każdą wiarą rozpoczyna się wówczas, kiedy jej wyznawcy traktują siebie zbyt poważnie". Nie boisz się, że znowu obrazisz uczucia religijne innych ludzi?
Wtedy oficjalnie przeprosiłem wszystkich, którzy mogli poczuć się urażeni. Przekraczanie tabu religijnych nigdy nie było moim hobby. Wiara jest jednak obecna w życiu publicznym, a nie tylko jako osobista sprawa jednostek, dlaczego więc nie miałbym się nią zająć w swojej pracy? Wielcy artyści renesansu, którzy są dla mnie wzorami do naśladowania, tworzyli, szukając inspiracji w religii. A ja tylko kontynuuję ich dzieło na swój własny, skromny sposób. Bez względu na to, jakim tematem się zajmuję, zawsze będę szukał piękna, gdyż jego pokazanie jest prawdziwym wyzwaniem. Mam nadzieję, że zachęcam ludzi do zadawania sobie podstawowych pytań dotyczących naszej egzystencji i tego, co dzieje się z nami po śmierci. Chcę wyjść poza schemat fotografa mody i gwiazd, do którego zaszufladkowali mnie krytycy; pokazać, że mogę zająć się prawdziwymi problemami, z jakimi boryka się współczesne społeczeństwo.

Wystawę zdjęć Davida Lachapelle'a można było zobaczyć w Monnaie de Paris (11, quai de Conti, 75006 Paryż) do 31.05.2009

Rozmawiała w Paryżu: Kamilla Staszak


Download PDF(5.5 MB)